poniedziałek, 26 września 2022r.

Pięćset minus dla gmin górniczych – artykuł „Wspólnoty”

22 lutego 2018

przez  Łukasz Kucharski

Zachęcamy Państwa do przeczytania artykułu, który ukazał się w numerze 3/1243 „Wspólnoty” z 10 lutego 2018 roku pt. „Pięćset minus dla gmin górniczych”. Autor Andrzej Gniadkowski przedstawia w nim argumenty m. in. gmin Sulmierzyce i Rząśnia, które jako jedne z najmniej zaludnionych stracą najwięcej na wprowadzeniu w życie ustawy o Polskiej Agencji Geologicznej. Dziękujemy redakcji „Wspólnoty” (www.wspolnota.org.pl) za udostępnienie artykułu.

 

Pięćset minus dla gmin górniczych

Dlaczego Związek Gmin Wiejskich RP protestuje przeciwko projektowi ustawy o Polskiej Agencji Geologicznej? Przede wszystkim broni finansów samorządowych. I nie chodzi tylko o 15 gmin, które już w tym roku mogą stracić część dochodów, ale w ogóle o zasady finansowania JST. Bo skoro można zabrać gminom górniczym miliony złotych bez żadnej rekompensaty, to następną ofiarą mogą paść dowolne inne samorządy.

Autor: Andrzej Gniadkowski

W opublikowanym w połowie listopada projekcie ustawy o Polskiej Agencji Geologicznej (PAG) samorządowców zaniepokoił powrót do pomysłu odebrania JST części wpływów z opłaty eksploatacyjnej. Podobne zapisy pojawiły się wcześniej w projekcie ustawy o Państwowej Służbie Geologicznej. Został on jednak porzucony, prawdopodobnie ze względu na nie do końca jasne konsekwencje powołania służby z tak ogromnymi prerogatywami. W samorządach żartowano wtedy, że służba miałaby… paramilitarny charakter.

Niektóre przepisy z projektu ustawy o PSG znalazły się jednak w nowym projekcie. Odbierają gminom część dochodów rekompensujących lokalnym społecznościom szkody środowiskowe wyrządzone przez eksploatację górniczą (dokładnie tak rozumiana jest opłata eksploatacyjna w wyrokach NSA i Trybunału Konstytucyjnego – patrz ramka). Wpływy do budżetów JST z tytułu opłaty eksploatacyjnej będą stanowiły, jak do tej pory, 60 proc. dochodów z tej opłaty z danego terenu, ale projekt wprowadza limit – 500 zł na mieszkańca. Nadwyżka stanowić będzie dochód nowo powołanej Polskiej Agencji Geologicznej.

Jak przekonuje Leszek Świętalski, który z ramienia Związku Gmin Wiejskich RP zajmuje się sprawą, projekcie w żaden sposób nie uzasadnia, dlaczego limit wynosiłby akurat 500 zł. – Kwota została chyba wzięta z kapelusza. Zresztą w trakcie prac przedstawiciele rządu, widząc nasz opór, sondowali, na jaki limit byśmy się zgodzili… Nie rozumiemy jednak, dlaczego gminy mają tracić jakiekolwiek pieniądze. Proszę zwrócić uwagę, że ustalenie limitu w formie kwoty przypadającej na mieszkańca z niezrozumiałych powodów premiuje gminy z dużą gęstością zaludnienia – mówi Świętalski.

W sumie gminy, według wyliczeń ministerstwa, straciły ok. 79,5 mln zł rocznie. Z kolei powiaty mają zostać pozbawione wpływów stanowiących 30 proc. opłaty eksploatacyjnej z tytułu wydobycia węglowodorów. 85 powiatów straci łącznie ok. 21 mln zł.

Co więcej, powyższe wyliczenia oparte zostały na jednym konkretnym roku. Tymczasem są w Polsce gminy, na terenie których wydobycie jest planowane lub dopiero się zaczyna. Przykładem mogą być Sulmierzyce, które obecnie z opłaty eksploatacyjnej dostają ok. 100 tys. zł, ale liczyły na znacznie więcej w przyszłości, nawet na kilkanaście milionów złotych. Jeżeli ustawa wejdzie w życie, to jako gmina słabo zaludniona takich pieniędzy nie zobaczą, choć negatywne skutki wydobycia mieszkańcy będą odczuwać bez ograniczeń. Trudno powiedzieć, jak zachowałyby władze Sulmierzyc i mieszkańcy, gdyby wcześniej wiedzieli, że sprawy przyjmą taki obrót.

Oskubywanie do zera

A to nie wszystkie negatywne skutki projektowanej ustawy o PAG dla gmin górniczych. – Z opłaty eksploatacyjnej dostajemy ok. 20 mln zł rocznie, ale ustawodawca pomija fakt, że dodatkowymi dochodami i tak dzielimy się z innymi gminami. Do budżetu państwa wpłacamy ponad 8 mln zł w formie janosikowego – mówi wójt Rząśni Tomasz Stolarczyk. W dodatku janosikowe bazuje na danych historycznych. To na 2018 rok wyliczone zostało według danych z roku 2016. Jeśli gmina straci część dochodów w 2018 roku, to i tak jeszcze przez dwa lata będzie płaciła janosikowe w poprzedniej wysokości. Ile konkretnie?

Dochody Rząśni w 2017 roku wyniosły ok. 51,9 mln zł. W kolejnych latach nieco spadną. W wieloletniej prognozie finansowej oszacowano je na 47,2 mln zł w roku 2019. Ze względu na niewielką liczbę mieszkańców (4800 osób) dochody z tytułu opłaty eksploatacyjnej w przeliczeniu na mieszkańca są wysokie, ponad 4000 zł. Gmina może stracić nawet 17,1 mln zł w wyniku obcięcia wpływów z tej opłaty. Dochody spadną więc do ok. 30 mln zł (niezależnie czy będzie to rok 2018, czy 2019). Mimo to Rząśnia zapłaci 8 mln Janosikowego, wyliczonego na bazie dochodów z 2016 lub 2017 roku, i ostatecznie na własne potrzeby zostanie jej nieco ponad 22 mln zł. Rzeczywiste dochody (po odliczeniu janosikowego) spadną więc o 50 proc.! W efekcie gmina stanie się raczej biedną jednostką i z ogromnymi problemami. Pozbycie się zadłużenia do roku 2021 (zaplanowane w WPF) będzie mrzonką, a planowane inwestycje w polepszenie jakości życia mieszkańców – wątpliwe.

– W Polsce były przypadki, gdy mieszkańcy nie godzili się na budowę kopalni. Odbieranie części dochodów gminom górniczym nie tworzy dobrego klimatu dla górnictwa w Polsce. Protesty będą zapewne jeszcze większe – mówi Świętalski. – Każdy, kto widział tereny Kleszczowa, inaczej patrzy na bogactwo tej gminy. Tam krajobraz jest iście księżycowy. Nie chciałbym tam mieszkać.

Zdaniem Świętalskiego obowiązujący w Polsce system planowania zakłada budowanie kopalni bez przesiedlania mieszkańców. W zamian za uciążliwości otrzymują oni za pośrednictwem budżetu gminy dodatkowe profity. – Czy to najlepsze rozwiązanie? Trudno powiedzieć. W Szwecji znany jest przypadek przeniesienia całego miasteczka kilkadziesiąt kilometrów dalej przed rozpoczęciem prac górniczych. Co ciekawe, nikt nie protestował! Dlaczego? Bo w nowym miejscu odtworzono miasto niemal  jeden do jednego, dodając nowe drogi i obiekty użyteczności publicznej – przekonuje Świętalski.

Reakcja rządu

– Polskie zasoby geologiczne zasługują na gospodarza. Dyskutujemy o tym od roku, wstydźcie się państwo, że chcecie w imieniu najbogatszych gmin blokować niezbędne dla Polski rozwiązania – grzmiał w trakcie grudniowego posiedzenia Komisji Wspólnej, w reakcji na stanowisku Związku Gmin Wiejskich RP, Główny Geolog Kraju prof. Mariusz Jędrysek i zapewniał, że choć kilkanaście samorządów może stracić, to inne zyskają. Ale samorządowcy tych zysków nie dostrzegają. I szczerze mówiąc trudno się ich w ustawie dopatrzeć. Jak czytamy w projekcie, „zakłada się dokonanie inwentaryzacji wszystkich obszarów w Polsce wymagających rekultywacji, w szczególności wyznaczenie obszarów najbardziej zagrażającym środowisku naturalnemu, a następnie ich rekultywację, jak również zidentyfikowanie obszarów wymagających rekultywacji w zakresie przywrócenia zakłóconych stosunków wodnych – przy czym w tym przypadku należy się liczyć z dłuższym okresem, po którym nastąpi zamierzony efekt”. Ale nie ma mowy o żadnych kwotach, żadnych gminach itd. W ogóle w kwestii rekultywacji zdecydowanie lepszym rozwiązaniem wydaje się pozostawienie władzy (i pieniędzy) w rękach samorządów.

Samorządowcy zwracają też uwagę, że obowiązki Polskiej Agencji Geologicznej nie zostały jasno sprecyzowane. Są tak rozległe i w wielu miejscach nieobligatoryjne, że odnosi się wrażenie, że pokrywają się z kompetencjami innych instytucji, np. nie odbierają żadnych zadań Wyższemu Urzędowi Górniczemu, choć w ustawie czytamy o przejęciu wszystkich zadań związanych z zarządzaniem złożami w Polsce. Z drugiej strony ustawa odebrałaby część władzy i pieniędzy zarówno Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska, jak i Państwowemu Instytutowi Geologicznemu. W tym przypadku przynajmniej jest to o tyle uczciwe, że te instytucje oprócz pieniędzy stracą zadania. Samorządy zaś stracą tylko pieniądze…

Na ciekawą zmianę zwraca uwagę Leszek Świętalski. Otóż zgodnie z obecnie funkcjonującym prawem opłata eksploatacyjna trafia na rachunek gminy i stamtąd jej część (40 proc.) jest przesyłana do innych instytucji. Teraz całość ma wpływać do Państwowej Agencji Geologicznej, a ta podzieli pieniądze dla gmin.

W projekcie czytamy, że „zmiany te (utrata dochodów) dotkną jedynie 0,36 proc. samorządów, w szczególności najbogatsze samorządy w Polsce (pod względem dochodów podatkowych per capita). Celem takiej zmiany jest pobudzenie nowych obszarów gospodarczych opartych na eksploatacji złóż kopalin, bowiem pozyskane środki zostaną przekierowane na inwestycje w innych gminach, o dużym potencjale geologicznym, które nie dysponowały dotychczas zapleczem finansowym niezbędnym do uruchomienia tego typu przedsięwzięć”. Zdaniem autorów projektu takie działanie „stanowić będzie jedynie przesunięcie środków finansowych i przyczyni się do tworzenia nowych miejsc pracy, jak również do wzrostu dobrobytu społeczności lokalnych”. Tymczasem jedyne przesunięcie, jakie samorządowcy widzą, to przesunięcie pieniędzy z samorządu do rządu.

Zaskakujące są kolejne zdania uzasadnienia, że „należy zauważyć, że wszystkie gminy będą miały w dalszym ciągu zapewniony 60-procentowy udział we wpływach z tytułu opłaty eksploatacyjnej”. W rzeczywistości niektóre nie będą miały, ale tego w tym miejscu nie ma już napisane. „Wspomniane przesunięcie środków nie prowadzi zatem do pozbawienia nielicznych gmin rzeczywistego dochodu własnego, a powoduje jedynie, że wyznaczona kwotowo nadwyżka będzie przeznaczana dla tych gmin, które intensywniej niż inne gminy rozwijają nowe inwestycje i prowadzą zagospodarowanie nowo udokumentowanych złóż, a które dotychczas nie dysponowały wystarczającymi środkami na realizację zadań w tym zakresie”.

Czym ma być PAG

Jak dowiadujemy się z uzasadnienia, projekt zmierza do utworzenia agencji wykonawczej –   państwowej osoby prawnej, która pełniąc funkcję gospodarza polskich złóż surowców będzie wykonywać szeroko rozumiane zadania państwa z dziedziny geologii. Projekt ma tym samym na celu uporządkowanie i wzmocnienie sfery państwowej działalności, która polega na badaniu, rozpoznawaniu i dokumentowaniu budowy geologicznej, racjonalnym zagospodarowywaniu struktur geologicznych, w tym ochronie tych struktur oraz wypełniającej je materii, bez względu na miejsce ich występowania. Zdaniem autorów, w Polsce istnieją niestety bardzo ułomne struktury w postaci administracji geologicznej oraz Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego. Z dniem wejścia w życie ustawy zadania wykonywane przez PIG-PIB w ramach państwowej służby geologicznej oraz państwowej służby hydrogeologicznej zostaną przejęte przez PAG. PIG-BIP natomiast odzyska pierwotną funkcję instytutu badawczego oraz zachowa niezbędne środki do realizacji celów naukowych.

Zdaniem przedstawicieli rządu powołanie specjalistycznej agencji wykonawczej, jaką ma być  PAG, wzmocni działalność państwa w zakresie ochrony i zapewnienia dostępu do zasobów geologicznych dla polskiej gospodarki oraz społeczeństwa, co przełoży się na budowę przewagi technologicznej i podniesienie konkurencyjności przedsiębiorców na rynku globalnym.

Jednym z powodów przygotowania projektu jest fakt, że w ostatnich latach odnotowano szereg błędów w zakresie poszukiwań złóż kopalin i gospodarki zasobami geologicznymi. Zdaniem autorów w Polsce brakuje polityki surowcowej i jej merytorycznych narzędzi, co doprowadziło do licznych problemów gospodarczych, społecznych i politycznych.

Co ciekawe, z ustawy wynika też, że PAG będzie mogła, za zgodą ministra środowiska, tworzyć spółki kapitałowe w celu prowadzenia działalności w zakresie poszukiwania, rozpoznawania lub wydobywania kopalin ze złóż, rekultywacji lub zagospodarowania zrekultywowanych gruntów, a także nabywać lub obejmować akcje lub udziały w spółkach kapitałowych zajmujących się podobną działalnością. Jak słusznie zauważają autorzy ekspertyzy zamówionej przez Związek Gmin Wiejskich, nie ma żadnego uzasadnienia, dla którego wspomniane zadania nowa służba miałaby wykonywać korzystając z odebranych samorządom dochodów.

Ostatnia zmiana: 22 lutego 2018

Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close